Adam "Tornado" Brysz – officialna stronaRSS wpisów RSS komentarzy

Walczę do końca …


W poprzednim sezonie odpadliśmy tuż przed playoffami i ostatecznie zajęliśmy piąte miejsce. Teraz walczymy o mistrzostwo Czech – opowiada Adam Brysz, judoka.
Początek obecnego sezonu w wykonaniu jego klubu również nie jest rewelacyjny. – Niestety przegraliśmy wszystkie trzy meczenainaugurację – przyznaje świętochłowiczanin, który na tatami wchodził trzykrotnie. – Walczyłem w wyższej kategorii niż zazwyczaj, w wadze do 81 kg, ważąc 74 kg. Ponieważ było małe zamieszanie na wadze, trener z Czech zaproponował mi walkę właśnie w tej i spróbowałem swoich sił– dodaje. Jak opowiada, wszystkie walki przegrał, ale tylko na tablicy wyników,  pod względem czysto sportowym. Dlatego nie traktuje tego jako porażki. – Walczyłem z utalentowanymi i utytułowanymi zawodnikami, medalistami mistrzostw
Czech – twierdzi Adam Brysz.
Zmagania w miejscowości Hradec Kralove kosztowały go wiele zdrowia. – Czuję się trochę fizycznie rozbity, mam opuchnięty nos,  rozbite oko, wybity kciuk oraz problem z kostką – wylicza Adam. Według niego poziom judo u naszych południowych sąsiadów jest wyższy niż w Polsce, ale różnica nie jest znacząca. – Wkońcu mają medalistę Mistrzostw Świata – zaznacza. Brysz zdecydował się na walki w Czechach, bo chce się cały czas rozwijać. – Mam tutaj zapewnione cztery starty o Puchar Ekstraligi oraz mogę wystartować w indywidualnych zawodach w Pucharze Czech. Dla mnie każdy turniej to wyzwanie. Dla kogoś mogą to być bardzo prestiżowe turnieje, dla innych, o niskim poziomie, takie, na które nie warto jeździć. Dla mnie jest to coś więcej, po prostu kocham to co robię – podkreśla świętochłowiczanin. Za walki w Czechach Brysz może liczyć na całkiem dobre wynagrodzenie finansowe. Aby jednak zarobić musi odnosić zwycięstwa, bo Czesi płacą tylko za wygrane starcia. Dodatkowo w ostatnim czasie nie mógł występować na zawodach w Ojczyźnie, bo był zawieszony przez swój były klub - Czarni Bytom.Ale to już historia, bo znalazł nowy zespół.
– W Polsce mogę już normalnie walczyć, właśnie za dwa tygodnie mam pierwszy start w Pucharze Polski jako zawodnik AZS Katowice – potwierdza Adam Brysz. – Jestem przygotowany, a jak będzie naprawdę okaże się w walce. Wynik jest bardzo ważny, ale nie najważniejszy. Jeśli dam z siebie wszystko, będę czuł się zwycięzcą – uzupełnia.
W Ostrawie Brysz jest nazywany D’artagnan Adam, bo tak jak „Trzej Muszkieterowie” wyznaje zasadę – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. W c z e r w c u   r a z e m  z e s w o i mi  k olegam iz Banika będzie musiał ją wprowadzić w życie, bo czeka ich turniej, w którym powalczą o utrzymanie w czeskiej Ekstralidze.

Brak komentarzy

Trzeba walczyć do końca !

Zapraszam do przeczytania artykułu :

Trzeba walczyć do końca !    

Z judoką Adamem Bryszem, o poprzednim, ciężkim roku, podejściu do życia i sportu, a także problemach z byłym klubem, rozmawia nasz reporter Zbigniew Anioł.

 

Rok 2011 był dla Ciebie ciężki. Trochę usunąłeś się w cień.

- Był dla mnie wielkim wyzwaniem, moim celem było Mistrzostwo Polski Seniorów. Przygotowywałem się do tych zawodów jak nigdy wcześniej, przepracowałem wakacje na zgrupowaniach w Kołobrzegu, Żywcu. Nie było odpuszczania. Chciałbym nawiązać do pewnej sytuacji związanej z tym zgrupowaniem. To było chyba dwa dni przed jego zakończeniem. Mieliśmy bieg, to było sześć okrążeń, trasa była pod górkę, z górki, po równym terenie. Jak w walce czasem jest łatwo czasem trochę ciężej. Przed biegiem wraz z innymi zawodnikami : Grzesiem Wieczorkiem, Tomaszem Kwiatkowskim, bratem Jackiem, Łukaszem Golusem i innymi, powiedzieliśmy sobie, że ten bieg dedykujemy Robertowi Krawczykowi, który właśnie walczył na Mistrzostwach Europy. Niestety przegrał pierwszą walkę. Robert jest dla mnie wzorem jeśli chodzi o judo, a na pewno jest dobrym przyjacielem i człowiekiem. Dlatego postanowiliśmy dać z siebie wszystko. Tak się złożyło, że na czwartym kółku kiedy zbiegałem z górki, skręciłem kostkę i spuchła mi tak, że bolało mnie gdy biegłem bo ocierał mnie but. Trener Artur Kejza prosił mnie bym zrezygnował z biegi i jeszcze bardziej nie pogorszył stanu kostki. Ale wtedy postanowiłem, że biegnę dla Roberta i nie mogę się poddać. Nie mógłbym potem spojrzeć w lustro. To był bieg o honor – płakałem z bólu podczas biegu ale dobiegłem.  To było moje zwycięstwo, wewnętrzne.

 

Jak by tego było mało, pojawiły się problemy w klubie ?

Po zmianie pierwszego trenera w Czarnych Bytom, niestety nie doszedłem do porozumienia z zarządem oraz władzami klubu. Nie będę wchodził w szczegóły, bo chyba by zabrakło miejsca w gazecie. Po prostu nie pozwolono mi trenować z moim trenerem Piotrem Sadowskim. Nie wzięto pod uwagę faktu, że był to jedyny powód, dla którego zostałem w ubiegłym roku w Bytomiu. Trenerzy Marek Słyk, Marek Pituła, Robert Krawczyk oraz paru innych zawodników są dla mnie jak bracia. Zżyłem się z nimi, i wiem , że będę miał ich zawsze w sercu. Szkoda, że nasze drogi się rozeszły w taki sposób. Prezes, pierwszy trener i zarząd klubu zawiesili mnie na trzy miesiące. Przez to ominęły mnie najważniejsze turnieje w roku, indywidualne i drużynowe Mistrzostwa Polski oraz puchar kraju. Wtedy przed MP była jeszcze nadzieja na mój występ. Dzień wcześniej oczekiwałem na wiadomość, od trenera Tomasza Błacha, któremu chciałbym podziękować za to, że robił wszystko abym wystartował na Mistrzostwach Polski. Niestety przepisy okazały się bezwzględne. Pretensje mogę mieć tylko do siebie, każdy z nas jest odpowiedzialny za swoje czyny i musi ponosić konsekwencje za swoje decyzje. Trzeba być świadomym, że takie rzeczy mogą się wydarzyć. Ale ciężko jest kiedy nasze cele i marzenia znikają z pola widzenia. Łatwo jest mówić co mamy robić jak postępować, gdy takie rzeczy nas nie dotykają. Uznałem, że zasady którymi kierują się niektóre osoby w tym klubie są dalece różne od wartości, które wyznaczają mój charakter. Nie mogę sobie pozwolić na budowanie mojej kariery sportowej, kosztem tego wszystkiego co ja wyznaję, a w imię chciwości. Mój charakter jest dla mnie bardzo ważny, chcę być wierny swoim przekonaniom, chcę aby inni wiedzieli, że stawiam na osobiste wartości i zasady. A najbardziej zależy mi na tym, że kiedy przyjdzie czas, spojrzę w lustro, i powiem że jestem z siebie zadowolony.

Czytaj dalej »

1 komentarz

1000 zderzeń na boisku jedno z rzeczywistością.

 

http://kwejk.pl/obrazek/815974/1000,zderze%C5%84,na,boisku,,jedno,z,rzeczywisto%C5%9Bci%C4%85.html

Plebiscyt sportowy – Świętochłowice 2011 r.

Zapraszam wszystkich do zabawy i wzięcia udziału w plebiscycie,  do dyspozycji mamy pięć głosów i możemy każdego dnia głosować na swoich faworytów. Czytaj dalej »

Brak komentarzy

« Wcześniejsze wpisy

SEO Powered by Platinum SEO from Techblissonline